Jak to zawsze na poczatku nowego roku, kazdy pewnie robi sobie bilans plusów i minusów roku poprzedniego. I j taki wykonałam. Ale szczerze, wyszło chyba bardziej na zero niż bardziej na którąś ze stron.
Chciało by sie powiedziec ze jest sie madrzejszym, silniejszym, pewniejszym siebie..I chyba moge tak powiedziec. Zaczełam radzic sobie z roznymi sprawami, z ktorymi nie radziłam sobie wczesniej. Nie panikuje z byle powodu, rozważniej podejmuje decyzje. Nauczyłam sie jak pokazac ze jest sie silnym. Tak by nikt juz Ciebie nie mógł zranic. Ale tylko pokazac..bo w srodku dalej jestem zagubiona, niesmiala.W srodku nie ma tej siły ktora widac na zewnatrz. Mozna mnie zranic kazdym złym słowiem czy czynem. Ale nauczyłam sie tez juz nie płakać. Duzo doswiadczyłam w tym minionym roku. Czasem dobrego, czasem złego. Kiedys mozna było czytac ze mnie jak z otwartej ksiazki. Wszystko co czułam widac było na zewnatrz. Teraz jest inaczej. Trudniej mnie zranic.Choc nie powiem ze jest to niemozliwe, bo niektorym osobom wychodzi to wrecz rewelacyjnie. Ale nauczyłam sie odeprzec atak. I chyba tego dalej bede sie uczyc w tym Nowym Roku, bo serca w kamienia kupić sie nie da.