made-in-maddie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2008

We’ve got to keep on walking ..

0

musze isc naprzod. czy tego chce czy nie. nie moge stanac w miejscu i rozpaczac o tym co było a czego juz nie ma. co bylo a nie jest nie pisze sie w rejestr. heh.

potrzebuje odpoczynku. wyjechac gdzies,zapomniec calkowicie. wiem ze jeszcze przez jakis czas on na pewno nie zniknie z mojego zycia. pierwszy problem to dwie ostatnie rzeczy u niego pozostawione. ktorych nie chce odbierac sama.

wszystko sie pojebało. od kwietnia nie spotkało mnie jeszcze nic dobrego. odkad sie rozstalismy wszystko zaczelo sie jebac. mam dosc wszystkiego. nie umiem byc sama.nie znosze tego. spedzac wieczory sama w domu. w dupie to mam!

gdyby tylko M. to przeczytała. bylaby bardzo dumna i szczesliwa. ze w zyciu tak mi sie wiedzie.

wszystko poszlo w zla strone. nie wiem moze to dobrze moze zle. chce wierzyc ze dobrze. ze jeszcze bedzie ok. ale czasem przychodza takie dni, kiedy wszystkiego sie odechciewa. kiedy najlepiej spałabym caly dzien. i nigdzie nie wychodzila. moze to i lepiej ze na takie dni sobie pozwolic nie moge. mam prace, dziewczyny moje. siostre z dzieckiem w pokoju obok. dobrze ze po prostu czasem musze wstac. bo tak to by byla chyba depresja murowana.

nie lubie swojego zycia. w chwili obecnej wrecz go nienawidze.

świat mi sie zawalił

1

w jednej chwili runeło wszystko.cały moj swiat. wszystko w gruzach. Na NK zobaczyłam komentarz zdjecia T. : moj kitesurfer ;*. Nóż w serce zadałby mniej bólu niz to . nagle wszystko sie zawaliło. cale moje zycie. doszlo do mnie ze tak naprawde to juz koniec. nie wiem co ja sobie myslalam. glupia  bylam jak cholera. myslalam ze moze jest nadzieja. Boze jak ja moglam byc taka glupia. idiotka ze mnie totalna. nic wiecej. to tak strasznie boli.. to co teraz dzieje sie w moim sercu. tak strasznie boli. dlaczego nie ma tu nikogo kto moglby mnie przytulic. dlaczego nie ma kogos przy mnie kto sprawiłby ze w ogole bym sie tym nie przejela. spojrzala, przeczytala i po prostu wylaczyla strone. ale nie . musze siedziec sama. zapłakana. myslac sobie jaka byłam idiotka. jedno wiem na pewno. nie chce miec juz z nim nic do czynienia. wiem ze on nie dawał mi zadnej nadzieji. i nie obwiniam go za nic. nie chce jednak utrzymywac juz miedzy nami zadnego kontaktu. ani na GG ani przez telefon ani tymbardziej spotykac sie z nim. od dnia dzisiejszego on przestaje dla mnie istniec. i wiem ze tylko tak moge isc naprzod. zapomniec o nim calkowicie. nigdy wiecej o nim nie myslec.  nie miec z nim juz nic wspolnego. od tej pory to koniec. koniec tej znajomosci i wszystkiego co zdarzylo sie przez ostatnie lata. od dzisiaj jego juz nie ma w moim zyciu. nie ma dla niego miejsca.

czas wypłakać te ostatnie łzy jakie mi po nim zostały. wypłakać sie do końca i kategorycznie zapomniec. a jutro wstac i rozpoczac nowe zycie. sama.

zaczynam mieć tego dość..

0

mój humor ostatnio za bardzo nie dopisuje. w głowie mam milion myśli. na temat wszystkiego. pracy, domu, T. , P. wszystkiego po kolei.

czasem po rozstaniu po jakims czasie zastanawiasz sie dlaczego do tego wlasciwie doszlo.czy to Twoja wina. jakis czas temu juz sie nad tym zastanowiałam. co robilam zle. najlatwiej powiedziec ze teraz juz bede wiedziec czego nie robic. ale tak bardzo chcialoby sie naprawic te wszystkie bledy. dochodzi do mnie ze to co jest teraz miedzy nami to jest chore. a moje dziewczyny coraz bardziej mnie w tym uswiadamiaja. i choc maja racje, nie chce im jej przyznac. moze łudze sie ze jest inaczej? nie wiem tylko jak to wszystko sie stało.. tak naprawde po naszym rozstaniu nie mialam czegos takiego jak dwutygodniowy płacz po ktorym podnioslabym sie i juz wiecej do tego nie wracała. na poczatku nie dochodziło do mnie ze w ogole sie rozstalismy. przyjelam taktyke po ktorej bylam prawie pewna ze on do mnie wroci . taktyka sie nie przyjela i juz w to nie wierze. jednakze w dalszym ciagu nie wyplakalam tego co mi lezy na sercu.postanowilam od razu bawic sie , pokazac mu ze jest super, ze sobie radze. jemu pokazalam, sobie nie. dziewczyny pytaja co bym zrobila gdyby on teraz nagle chcial wrocic. i szczerze nie mam pojecia. z jednej strony dalej go chyba kocham i choc musialby sie teraz dosc dobrze starac zebym mu znowu zaufałam, to wrocilabym do niego. z drugiej strony, juz wiem co kryje sie za tymi drzwiami. bylam za nimi przez 4 lata. i watpie czy cos nowego moze mnie tam jeszcze spotkac. teraz chce otworzyc nowe drzwi. i cieszyc sie kazda nowa rzecza tam poznaną, kazdym nowym przezyciem, doswiadczeniem. mysle ze to ostatnie dni to sprawiły. to P. pokazał mi ze swiat moze byc piekny. pokazał mi cos czego nigdy nie mialam. z T. zaczełam byc po półtora roku znajomosci. on przeszedl z jednego zwiazku w drugi. nie bylo randek, spotkan, poznawania sie od nowa. wszystko o sobie juz wiedzielismy. z P. było inaczej. nie znalismy sie wczesniej. przez 3 dni poznawalam go dopiero . dowiadywałam sie czym sie zajmuje, co robi na codzien, co lubi. wszystko to było nowe dla mnie. i chyba tak wlasnie chce zeby teraz bylo. jesli kogos poznam chce go poznawac od poczatku .miec te motylki w brzuchu jak dostane smsa. tak naprawde nigdy tego nie mialam.

i za tym chyba wlasnie tesknie..o ile mozna tesknic za czyms czego nigdy sie nie mialo..

o losie..

0

wszystko dzieje sie tak szybko. dowiaduje sie rzeczy, ktorych wiedziec bym nie chciała..wszystko takie, jakies dziwne dla mnie. moze dlatego ze nowe. od kilku dni nie mysle o niczym innym jak tylko o nim. ciagle on chodzi mi po glowie. a co najgorsze, snuje rzeczy ktore i tak nie maja prawa sie spełnic. nie maja po prostu racji bytu. tak wiele bym chciała a tak niewiele dostaje. wlasnie jesli chodzi o ten jeden fakt to nie dostaje nic. zupełnie nic. w tej sprawie dostałam juz chyba wszystko co mogłam..

z nowych rzeczy..dowiedziałam sie ze ON prosił o numer do mnie..moj brat a jego kolega, stwierdził ze moze lepiej nie. a  ja zupełnie nie wiem co o tym myslec. jak sie zachowac gdy on jednak bedzie chcial sie spotkac, bo badz co badz numer moj juz ma. chyba zostawie to wszystko samemu sobie..bedzie co ma byc. jesli bedzie sie chcial spotkac. to spotkam sie z nim. nawet mimo tego co wiem. moze w pewnien sposob uda mi sie przedluzyc ten weekend z Gdyni..natomiast jesli nie. rozpaczac nie bede, a jedynie przypomne sobie słowa brata..

tak bardzo chcialabym zeby to wszystko potoczylo sie inaczej. a biorac pod uwage to wszystko chyba wole byc sama niz uczestniczyc w czyms takim. i nie mowie tu o swoim przypadku. bardziej o przypadku jego dziewczyny. samotnej dziewczyny nikt nie zdradzi. nie dowie sie kiedys ze jej chlopak zdradził ja. zaden facet jej nie zostawi. nie rozczaruje. nie zawiedzie. i tylko milosci nie pozna znowu..bo bez tej drugiej osoby milosci nie ma..

chcialabym zeby te doswiadczenia nauczyly mnie czegos. nauczyly jak zyc. a one ucza mnie tylko tego ze faceci to swinie. nigdy nie wiesz na jakiego trafisz. nie mowie tu o przypadku Piotrka. mowie ze nikomu juz dzisiaj nie mozna ufac. myslisz sobie ze kogos znasz. ze on Cie nie zdradzi, nie zostawi. a czasem w jednej chwili Twoj punkt widzenia zmienia sie o 180 stopni.

dlaczego to wszystko jest takie trudne..czy nie mozna po prostu zakochac sie ze wzajemnoscia i byc szczesliwa do konca zycia ??

dlaczego..?!

takczysiakniezaciekawie.

0

chcialoby sie powiedziec wszystko pieknie. mialam okazje przezyc niesamowita przygode z kims naprawde wyjatkowym. ale teraz znowu jest to samo. znowu musze zapomniec o kims na kim zaczelo mi zalezec. jakis czas temu wybijałam sobie z głowy kogos innego. musialam wpoic sobie do glowy moje nowe zasady, musialam przestac tesknic. zaczac zyc normalnie. musialam zapomniec o nim jako o kims kogo kochałam. musiala zmiazdzyc w sobie ta milosc. szczerze ? udalo sie..zaczelam nowe zycie, co ostatnio dało mi sie we znaki..[;)] zobaczyłam ze swiat jest jednak nie taki zły.

w ostatni weekend znowu czułam ze zycie jest piekne. poznałam kogos na kim zaczelo mi zalezec. kogos kto ze zwykłego chłopaka stał sie dla mnie niesamowitym towarzyszem. tak wiele nowego działo sie dla mnie. czegos co tak naprawde nigdy nie mialam. cos z jednej strony niezobowiazujacego a z drugiej pokazujacego jak bardzo dla kogos sie liczysz.

i teraz znowu stoje w punkcie wyjscia. znowu musze o kims zapomniec. o kims kto pozwolił mi czuc sie wyjatkowo. teraz znowu stoje w tym samym miejscu co 3 miesiace temu. znowu musze kogos wybic sobie z glowy, o kims zapomniec.

dlaczego to zawsze ja tak musze miec ? gdy tylko ktos zaczyna mi sie podobac, zauwazałam ze jest dla mnie nieosiągalny. chcialabym w koncu moc oddac sie emocjom, nie sluchac rozumu, tylko serca.

jest jedna rzecz ktorej zaluje po tym wyjezdzie. P. zaproponował zebym została jeszcze dwa dni..a ja sluchajac rozumu a nie serca z bolem serca musialam odmowic. moja ekipa wracala wczesniej ;/ te dwa dni to niby nie wiele..ale biorac pod uwage ile zmienilo sie w ciagu wczesniejszych trzech moge stwierdzic, ze i te dwa bylyby cudowne..

chociaz jeden..chociaz jeden dzien dluzej sprawiłby ze staloby sie cos niesamowitego, co z przyczyn niezaleznych od nas nie moglo stac sie wczesniej..bardzo tego żaluje..

niby wydarzyło sie cos wspaniałego..weekend pełen emocji..a dzisiaj dotarło do mnie cos waznego. nie chce kolejny raz rozbijać związku. wiem ze chcialabym bardzo powalczyc o niego. wiem jednak ze nie chce kolejny raz myslec ze jest ktos kto przeze mnie teraz płacze.. dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawe. jest powiedzenie..ze nie damy rady komus kogos odebrac jest ten ktos nie bedzie chcial byc odebrany..i jest to prawda. ostatnim razem nie zwazałam na to co czuje ta trzecia osoba. ktorej zabiera sie kogos bardzo waznego. bez wzgledu na to jak sie miedzy nimi układalo. dzis wiem jak to musialo bolec. i choc mi nigdy nikt nikogo nie zabrał i na szczescie nie wiem jak to jest. czuje ze nie chce tego juz nikomu wyrzadzic.

tyle rzeczy siedzi teraz w mojej glowie..chyba dojrzewam w koncu..a teraz czuje jakbym przez ostatnie 4 lata stała w miejscu..wczesniej nie wyobrazałam sobie jak to bedzie z kims nowym..mam na mysli zwiazek ale i bardziej intymne sprawy..nie wyobrazałam sobie pojscia do lozka po kilku dniach znajomosci..a teraz wiem ze to sie po prostu czuje. jesli poznasz kogos kto sprawi ze to poczujesz..to cos ..to niewazne jest czy stanie sie to po 2,3 dniach czy po miesiacu..nawet jesli znasz kogos tylko pare dni czasem wydaje sie ze znacie sie latami..

dzisiaj spotkałam jego dziewczyne..ona mnie nie zna. ja ja tylko jak sie okazalo znam z widzenia, bo jest menedżerką klubu fitness do ktorego chodze..i juz wchodzac po schodach myslalam ze z moim szczesciem pewnie ja spotkam , a dawno jej nie widziałam. i o to kupujac nowy karnet mialam okazje ja zobaczyc. dziwnie sie poczułam. pomyslalam sobie: Twoj chlopak Cie zdradził ze mna. wiem przykre ale prawdziwe słowa. zrobilo mi sie glupio a jej mi szkoda.. dlatego tez postanowilam zamknac ten rozdział w swoim zyciu,. to co wydarzylo sie bylo cudowne. czułam sie wspaniale. ale na tym koniec. on w koncu zrozumie ze liczy sie tylko ona. a ona nic nie wiedzac dalej bedzie z nim szczesliwa.a ja ? coz pogodziłam sie z tym juz chyba ze kolejny raz cos nie wychodzi..chcialabym tylko pewnego razu znow uslyszec do ucha slodkie „Kocham Cie Aniu” a ja chcialabym odpowiedziec to samo..nic wiecej.

You&me, backstage.

0

wróciłam z Heinekena. z jakimi wrażeniami ? rewelacyjnymi ! 3 wspaniałe dni wypełnione wspaniałymi ludźmi, wspaniałymi rozmowami, wspaniałymi koncertami i NIM.

przez te 3 dni przez moja głowe przeszlo mnostwo mysli. moze dlatego ze i czasu na to mialam mnostwo. od bardzo dawna nie czułam tego co przez ten weekend. początkowo myślałam ze jest to tylko faza wbita do głowy. bo od tego wlasciwie sie zaczelo. pare slow, pare gestwo sprawilo ze zaczelam cos, a wlasciwie kogos postrzegac w inny sposob. weszlo mi do glowy cos co zazwyczaj przychodzi w takich chwilach . moze tak ma kazdy, moze tylko ja. wszystko ostatnio sprawiło ze czułam sie beznadziejnie. te 3 dni sprawiły ze czułam sie wyjatkowo. calkowicie inaczej. w innym swietle. wiem ze moze to iz tego bardzo pragnelam sprawilo iz to uczucie bylo duzo silniejsze niz normalnie. brakowało mi tego bardzo. tego ciepła. motylkow w brzuchu na czyis widok . nie zakochałam sie. o nie. 3 dni to za malo aby sie zakochac. wystarczy jednak na tyle by stwierdzic czy nadajemy na tych samych falach. 3 dni wystarczą na zauroczenie, takie zaczarowanie. w ten trzeci dzien znalazłam sie w zupełnie innym swiecie. smiałam sie z ludzmi ktorych poznalam dwa dni wczesniej i ktorzy wydawali mi sie blizsi niz inni moi znajomi ktorych znam od lat. ten dzien sprawił ze poczułam jak to jest gdy komus na Tobie zalezy. zdałam sobie sprawe jak naprawde wyglada sprawa. jednak nie przeszkodzilo mi to aby dalej wgłebiac sie w ta sytuacje. wiedziałam ze nastepnego dnia juz nic nie bedzie takie wczesniej. wiedziałam ze to nie ma znaczenia, ze nia ma zadnego dobrego rozwiazania tej sytuacji. wiedziałam to ale chciałam wiedziec co bedzie dalej. caly ten dzien byl bardzo wyjatkowy. on był wyjatkowy. niezwykłe słowa, niezwykłe gesty sprawiły ze chciałam wiecej. chcialam tego czego dawno nie mialam. bliskosci, uczucia, ciepła. banał . byc moze. ale sprawil ze po raz pierwszy od bardzo dlugiego czasu usmiechnelam sie. tak szczerze sie usmiechnelam. wszystko bylo takie inne. zwykły koncert stał sie niezwyklym przezyciem bo wlasnie ta druga osoba była ze mna. zwykły pocałunek stal sie niezwykłym gdyz to wlasnie on mi go ofiarował. nagle wieczor stał sie magiczny. taki jakiego od lat nie miałam. a ja stałam sie najszczesliwsza osoba tego dnia na festiwalu.

a teraz. teraz juz nic nie ma. skonczyl sie weekend i skonczylo sie to co piekne. zostałam sama.bez niego. bez bliskosci ktora mi ofiarował nawet nie wiedzac o tym jak bardzo tego potrzebowałam i jak bardzo mi to pomogło. ale to wszystko zostało. zostało w mojej głowie i zostanie na zawsze w moim sercu. piekne wspomnienie niezwykłego weekendu. zaczynam zyc od nowa. bo teraz wiem ze cuda sie zdarzaja. ze zdarza sie czasem cos co sprawia ze calkowicie inaczej postrzegamy swoje zycie. to wszystko jest moje i nikt mi tego nigdy nie zabierze. a za jakis czas wroce do tych wspomnien. i delikatnie sie usmiechne na mysl o pocalunku ktory mial miejsce tej pieknej nocy.

0

chciałabym powiedzieć, że jest super ekstra zajebiscie. nie jest. nie moge jednak powiedziec ze jest zle. zapanowała pewna równowaga. miedzy emocjami rozumem i wszystkim co siedzi we mnie w srodku. moze to cisza przed burza.moze to zapowiedz lepszych dni. to sie okaze. wierze jednak ze wszystko bedzie dobrze. ze to o czym mysle spelni sie. chce w to wierzyc. bo nadzieja umiera ostatnia..


  • RSS