made-in-maddie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2009

:)))))))))))

0

bezsens zycia odszedl ode mnie ;)) mam nadzieje na dobre :)

ale od poczatku :)

spotkanie ostatnie wyszlo bardzo milo ;] bardzo przyjemna herbatka w bardzo przyjemnym towarzystwie ;) laczy nas dosc duzo :) az sama sie niespodziewalam :) jednak wiek..11 lat roznicy troche robi :( wiem ze moze nie bedzie to odczuwalne ale nie wiem..tak jakos..

co do innych rzeczy to pojawilo sie pare nowosci :) ale o tym to moze kiedy indziej :) co by nie zapeszac poki co :)

jest mi dobrze tak jak jest..nie wiem co sie dzieje..moze to tylko chwilowe moze nie. nie wiem. i nie chce wiedziec. w tym momencie nic mnie juz nie obchodzi. nic z przeszlosci..czas zapomniec o tym co bylo :)) o tak ! ;) juz czas ;]

a wszystkie znaki na ziemi mowia mi ze dobrze sie stalo :) i w takim razie dobrze byc musi :)

a Ciebie bezsensie zycia zegnam na zawsze ! a kysz i nie wracaj mi tu wiecej !;]

coz no zła passa mnie nie omija. zajebiscie nie jest to trzeba przyznac.

zastanawialam sie jak to jest z zaufaniem do innych ludzi. czy jest ono grubo przereklamowane ? myslisz ze kogos znasz ze mu ufasz a tak naprawde nie wiesz czego mozesz sie po nim spodziewac. wiem wiem. co ja moge gadac o zaufaniu. od tej pory postanawiam to zmienic. co bedzie mi powiedziane , dla mnie pozostanie.

czasami tak bardzo chcialo by sie wiedziec o sobie wszystko. nawet jesli to sa zle rzeczy. chcesz wiedziec co ludzie, o Tobie mysla, mowia. wszystko co Ciebie dotyczy. mam tak i ja. i choc wiem ze nie powinno sie pytac tej drugiej osoby o zdradzanie tego , bardzo chcialabym to wiedziec. zwlaszcza jesli dotyczy sfery zycia ktora ostatnio nie daje mi spokoju.

dochodzi do mnie to co stalo sie ostatnio. niestety nie doszlam do tego sama. grunt to uwierzyc ze tak jest naprawde. nie moge dluzej wmawiac sobie ze jest inaczej. oszukiwac sie. to juz nie ma sensu. czas zakonczyc ten rozdział mojego zycia. moze bedzie jeszcze tylko maly epizodzik na zakonczenie ;)) dziewczyny nie bojcie sie ! ;) to nie to o czym myslicie ;) ale napewno was o tym poinformuje;P niestety juz po fakcie ;)

chce zaczac nowe zycie. z nowymi problemami, typu w co sie ubrac na randke ale gdzie tym razem pojsc na impreze. chce zastanawiac sie jaka ksiazke przeczytac teraz albo film obejrzec. chce byc nowa dziewczyna. wesola usmiechnieta. juz bez tych trosk co wciaz ostatnio byly ze mna. to juz prawie rok. chyba w koncu wystarczy tego zamartwiania sie co ? chyba czas sie podniesc i isc dalej. tak. mysle ze to juz jest ten czas. 

wegetacja.

0

powoli przyzwyczajam sie ze jest jak jest. zadnych wzlotow ale i upadkow mniej.

czasami chcialabym stracic pamiec. calkowicie. nie pamietac nic a nic. a tymbardziej nikogo. nie chce myslec o tym co bylo kiedys. co sie wydarzylo.

ale to nie zniknie. na przyszlosc bede dojrzalsza i bogatsza o te wspomnienia. czy czegos sie nauczylam ? nie wiem. ksiazka ktora teraz czytam wlasciwie odzwierciedla moze zycie. jestem zszokowana jak bardzo. tylko ze moze nasze stosunki sa inne. heh. stosunki. chyba zle slowo ;)

no nic czas poczytac dalej jak za jakis czas skoncze. bo dam glowe ze tak jak i moja bohaterka..

bla bla bla

0

walenie tynków pierwszy raz od dluzszego czasu obchodze sama. sama ,samotna. pod wszelkimi postaciami jakie tylko mozna znalezc. i mimo ze dzien uplynal mi calkiem milo. z ludzmi ktorzy nie dali mi byc smutna. to cos ciagle nie daje mi spokoju. ze to jest ten dzien kiedy powinnam byc z kims kogo kocham. ze powinnam byc zakochana a nie jestem. moze nie umiem ? nie wiem. czy to ze mna jest cos nie tak ? czy moze z innymi ? chcialabym zeby okazalo sie ze to drugie. jutro ide na spotkanie. poki co pewnie jeszcze niezobowiazujace. bardziej poznawcze. jednak ja juz w duchu modle sie zeby nic z tego nie wyszlo. bo moze tak mi lepiej ? samej? czuc ze jeszcze jest sie wolnym. mogacym robic co chce . ale czy o to tak naprawde mi chodzi ? czy nie jest to tylko usprawiedliwienie dla mnie samej ?

zauwazylam ze A. wchodzila na moj profil na nk. nie wiem czego tam szukala. moze tego ze jej chlopak zdradza ja ze mna ? niestety tego nie znalazla. ani tego ani niczego innego. profil ukryty. es tut mir leid.

nie jestem wredna. przynajmniej nigdy nie bylam. ale nie szkoda mi jej . tak naprawde jej nie znam ale tez poznac nie chce. nie obchodzi mnie ona. i nawet jej nie zaluje ze stalo sie to co sie stalo. niektorzy po prostu zle trafiaja. dlaczego ciagle mam to byc tylko ja ?

bezsens istnienia c.d

1

moje zycie to jedna wielka porazka. myslalam ze juz jest zle. ale jak widac nigdy  nie jest na tyle zle zeby nie moglo byc gorzej.. wszystko sie popierdolilo tak ze juz bardziej chyba nie moglo. nie mam pojecia w ktora strone to wszystko zmierza. nie mam pojecia co robic dalej, jakie decyzje podjac. myslec o innych czy w koncu byc cholerna egoistka ? ja pierdole. w ktora strone isc ? jestem załamana soba, swoim zyciem , zyciem innych takze poniekad.

bezsens zycia nasila sie z kazdym dniem. a wczoraj to chyba osiagnal punkt kulminacyjny. szczerze ? dawno nie plakalam. myslalam ze wyplakalam juz wszystkie łzy. a tu prosze , jakies resztki jeszcze zostaly. mam dosc. dosc wszystkiego, siebie, tego pojebanego zycia. nie mam siły z tym wszystkim walczyc. nie mam siły powiedziec nie. nie mam siły zrobic cokolwiek.

o tak. chyba zaczynam po prostu wegetowac.

bezsens istnienia.

2

ogarnal mnie 10 miesiecy temu. i trwa do dzisiaj. niestety nic sie nie zmienia. nie jest mi wcale latwiej  choc udaje ze tak jest. nie mysle o nim rzadziej choc moze chcialabym zeby tak bylo.poki co nie ma dnia zebym o nim nie myslala. nie umiem . dla mnie wciaz jest wazny. pewnie lepiej jest ze nie utrzymujemy juz ze soba kontaktu. boje sie ze gdyby faktycznie moglby cos z tego byc to ja nie bede miala sily sie temu przeciwstawic. dociera do mnie ze ten zwiazek nie byl idealny. ale bylam w nim szczesliwa. jak widac wiele do szczescia nie bylo mi potrzebne. a teraz nie wiem w ktora strone idzie moje zycie. chcialabym zapomniec o nim i zaczac byc z kims innym. ale jak. skoro wlasnie to nie pozwala mi byc z kims innym. zamkniete koło. czuje sie jakby nic dobrego mnie juz nie mialo spotkac. jakby to bylo na tyle w moim zyciu. nie umiem o nim nie myslec. codziennie mi sie sni. dziewczyny maja dosc kiedy znow slysza jego imie. nie wiem co mi to daje ze wciaz o nim mowie. ulge ? czy moze wole ciagle to wspominac ? taki sadomasochizm. o tak.

bezsens istnienia nasila sie z kazdym dniem. i moze na zewnatrz nie zawsze jest to widoczne to w srodku mnie dzieje sie cos okropnego. to wszystko tak cholernie boli. fakt ze jest z kims innym. ze pewnie jest z nia szczesliwy.nie umiem o tym nie myslec. jednego dnia mysle ze daje sobie z tym rade. ze coz. trudno stalo sie. a nastepnego dnia boje sie isc spac wiedzac ze znowu mi sie przysni. im czesciej o nim mysle tym czesciej mi sie sni. wniosek ? sni mi sie codziennie. sni mi sie ze wracamy do siebie i jestesmy szczesliwi. ze to byl tylko zly sen. ze tak naprawde nigdy sie nie rozstawalismy. ze jest nam po prostu dobrze.

moge mowic sobie co chce. moge innym mowic co chce. ale nigdy nie oklamie siebie samej. a przynajmniej nie uwierze sobie sama przed soba ze to juz mnie nie dotyczy. ze zapomnialam. wciaz pamietam i pamietac bede jeszcze dlugo . nie umiem sie wyleczyc z tej choroby. nie potrafie. kiedys pewnie mi minie. poki co nie wiem co mam z tym zrobic..

gdzie podziała się stara Ania ?

3

nie poznaje siebie. po prostu nie poznaje. jest czas sesji, podczas ktorych zwykle ciezko bylo mnie gdzies wyciagnac, robic cos innego niz nauka. zawsze w czasie sesji uczylam sie cala para, dniami i nocami. z egzaminow byly same 5. a teraz ? teraz ledwo je zaliczam. dobrze ze w ogole. uczac sie niecaly dzien przed egzaminem jest to nielada wyczyn. olałam sprawe calkowicie. brak motywacji jakiejkolwiek do czegokolwiek. a do nauki to juz najbardziej.

najlepsze jest to ze chyba w ogole mi to nie przeszadza. zyje sobie z dnia na dzien. coz. slowo ‚zyje’ to chyba za duzo powiedziane, ale ‚wegetacja’ tez bym tego chyba nie nazwala. po prostu gdzies tam istnieje. jestem sama tak naprawde. nie wiem czy mi z tm dobrze czy zle. serio nie wiem . ogolnie nie narzekam na brak tej drugiej osoby kolo mnie . nie odczuwam tego. moze czasami. ale to chyba ma kazdy. chec przytulic sie do kogos. chociazby pomilczec razem. moze powinnam kupic sobie kota ? z drugiej strony pokochałam ta wolnosc ktora teraz mam. nie wyobrazam sobie ze ide na impreze i nie moge z nikim nie zatanczyc jak bede chciala, albo tym bardziej w ogole nie isc na impreze bo ktos sobie tego zyczy. nie wyobrazam sobie nawet glupiego nawiazania kontaktu wzrokowego z druga osoba. i pozniej ten usmiech.heh. poki co nie umiem stworzyc zadnego zwiazku. z kimkolwiek jakkolwiek. jedyne co.to skontaktowalabym sie z J. wiem ze to glupie, zreszta nie chcialabym byc tego typu dziewczyna. co ja gadam, ja juz jestem tego typu dziewczyna. chce czy nie chce. jakis czas nia bylam na pewno . czy bede dalej ? dobre pytanie.

z innych rzeczy postanowilam w koncu zrobic sobie tatuaz. zwlekałam i zwlekałam az w koncu postanowilam ze nie ma na co czekac. czas pokonac swoj slomiany zapał. od tej pory postaram sie realizowac marzenia. zacznijmy od tego małego. nastepne to 5 kg mniej. nie bedzie latwo. ale do urodzin czas mam.

hej ho.


  • RSS