made-in-maddie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2009

mam dosc.

2

no to mamy finał. ja pierdole nie rozumiem tego. co sie stalo ? jak to sie stalo ? wszystko wygladalo tak pieknie..no wlasnie moze za pieknie ? moze przyjelam ze bedziemy razem jeszcze za wczesnie. jest mi cholernie zle. jest to pierwszy chlopak na ktorym naprawde mi zalezalo od rozstania z T. a teraz i on okazal sie chujem. ja pierdole. mam dosc. dosc robienia z siebie idiotki,

nie mam pojecia co sie stalo. chcialabym wierzyc ze to tylko zly sen, jakis koszmar. ale nie. to jest prawda. staralam tlumaczyc sobie jego zachowanie na sto roznych sposobow. chcialam wierzyc ze to nie moze byc koniec. ze on taki przeciez nie jest. w koncu nic na to nie wskazywalo.

zepsulo sie po imprezie. co wydarzylo sie takiego zeby zmienic kierunek o 180 stopni ? tak bardzo chcialabym wiedziec.

wiem jedno. w dupie mam wszystko. pierdole to . od dzisiaj zaden facet mnie nie skrzywdzi. zadnemu nie pozwole sie do siebie zblizyc. zadnemu nie pozwole zeby mnie zranil i upokorzyc. robie sobie przerwe. za ostatnim razem chcialam sie wybawic. teraz juz nawet tego nie chce. chce miec swiety spokoj. zero randek, umawiania sie. panom juz podziekujemy.

nie wiem dlaczego tak cierpie. boli mnie to bardziej niz rozstanie z T. moze dlatego ze z T. juz dawno sie nie ukladalo. rozstanie bylo nieuniknione. a ze rok je wspominalam. coz no byla to pewna porazka w moich zyciu. a teraz ? teraz prawie sie w M. zakochalam. prawie zakochalam sie w kims kogo mialam doslownie za ideal mojego faceta. pewnie dlatego tak to boli. ale juz mam to gdzies.

a teraz z czystym juz sumieniem moge napisac do T. co wiecej z czystym sumieniem moge sie z nim spotkac! o tak ! chyba stesknilam sie za lesna przygoda.

i to niby kobiet cięzko zrozumiec..

0

nie jest tak jak bym chciala. nie rozumiem go. z dnia na dzien coraz bardziej. niby sie spotykamy, oczywiscie jeszcze nie na etapie pary. jest fajnie. przynajmniej mi sie tak wydaje. nie wiem o co chodzi. raz sie bawimy razem na imprezie, tak jakbysmy byli razem. nastepnego dnia znowu jestem kolezanka. o co w tym chodzi ? jak rozumuja faceci ?

nie wiem co robic. jak to rozegrac. porozmawiac czy co ? czy olac ? i czekac na bieg wydarzen?

chyba oleje. niech sie dzieje co chce..

fifa rafa uefa ;)))))

3

swieta minely nadwyraz cudownie ;) nie, nie wydarzylo sie nic zaskakujacego :) co to to nie ;) na to jest jeszcze czas ;) wczoraj bylismy nad morzem z M. i jego znajomymi :) z dnia na dzien lubie ich coraz bardziej :) i chyba coraz wiecej slow nawet wypowiadam w ich towarzystwie ;) nie ma co jestem raczej skryta osoba ;P i nie zawsze potrafie rozmawiac z ludzmi ktorych jeszcze malo znam :) co innego z M. z nim nie mam tego problemu na szczescie ;) posiedzielismy troche na plazy, zjedlismy obiad i pozniej znowu spacer i plaza ;) chlopcy postanowili cos wypic dlatego Ania szlachetnie postanowila prowadzic w drodze powrotnej :) nie powiem , myslalam ze bedzie gorzej :) a tak jeszcze jakies pochwaly uslyszalam :) w drodze powrotnej zajechalismy jeszcze do Oli cos zjesc i do domu :) odwiozłam M. do domu a mnie odwiozla Marta z Andrzejem :)) i byl! ha! znow byl pocalunek na koniec ;)) a w drodze mowil do mnie tak ladnie..

chyba sie z nim zakochuje :))) powoli spokojnie ale to dzieje sie naprawde ;) a jesli juz teraz nie moge wytrzymac to co bedzie jak juz na dobre bedziemy razem ?:) czy oszaleje ze szczescia ?:) o tak jest to mozliwe ;) ale czekam na to z utesknieniem :) z jednej strony chcialabym zeby to juz nadeszlo..z drugiej strony nie chce zeby to sie stalo..zebysmy czekali na to..razem, abysmy tego chcieli jak najbardziej :) ja chyba naprawde sie zakochuje ;) bo cos mysle ze zauroczenie to to juz tylko nie jest ;))))))

a w piatek idziemy na urodziny do dziewczyn :)) i spodziewam sie ze impreza bedzie duzo lepsza niz jak bylam na imprezie z T. :P zgodzil sie od razu :) bardzo chce go wszystkim przedstawic ale z drugiej strony boje sie jak zareaguje on na nich i oni na niego :) ale jestem dobrej mysli :) moja podswiadomosc mowi mi ze przypadna sobie do gustu ;)

pod koniec kwietnia Marta z Przemkiem jada do heide jak co roku. wstepnie rozmawiam z nimi ze moze pojechalabym takze z M. ciezko jednak stwierdzic jak to bedzie ;) glupio mi tak wprost jego o to zapytac, w koncu nie jestesmy razem jeszcze a taki wyjazd to juz nie jest jak zwykly wyjazd nad morze. ale troche odwagi Aniu :) wypijemy cos w piatek i moze uda mi sie poruszyc ten temat ;) a moze poruszymy takze inny ?:)))

a w czerwcu znajomi M. sie pobieraja:)) M. dostal ostatnio zaproszenie ;) z dniem kiedy MOŻE (:P) mnie na nie zaprosi przechodze na diete kategorycznie. silownia i rowery 3 razy w tygodniu, zero slodyczy, KFC, jedzenia po 18. nic a nic! i olśnie go tam :) takze dlatego mam taki zamiar ze bedzie tam jego byla :) moze byc ciekawie ;P ale najpierw to musze zostac zaproszona ;) i jak sie wygadal Piotrek- jego najlepszy kumpel , chyba bede ;)))))

hihi haha ;) myslalam ze juz nie dzialam na T.  a jednak :) napisal wczoraj zyczenia na swieta. chcialo by sie odpisac dziekuje i tyle ;) niestety rozmowa jak zwykle poszla w zlym kierunku :) charakter rozmowy taki sam jak zawsze;) najgorsze ze bylam wtedy z M. na szczescie nie widzial do kogo pisze, bo widzial tylko numer. dzisiaj znowu pisalismy. rozmowa oczywiscie w tym samym kierunku :) bylo blisko..nie z mojej strony – z jego. postanowilam sie troche tym pobawic. skusic go a nastepnie zostawic. i kiedy doszlo co do czego napisalam ze lepiej bedzie jak zostanie tak jak wtedy. teraz tak samo jak i on nie moge tego robic – mamy te same powody. moze inaczej. ja mam chyba wazniejsze. roznimy sie tym ze nie moglabym zdradzic M. on A., zdradzil nie jeden raz. ja chociaz nawet jeszcze nie jestem z M. nie potrafie tego zrobic. za bardzo mi na nim zalezy zeby mogla zrobic cos takiego. nie ja.

to juz nie ta sama ja. dojrzalam , zmadrzalam ?? ;) chyba tak. T. zszedl na dalszy plan. duzo dalszy :) a teraz liczy sie tylko M. :))

0

bylam w trakcie pisania dosc dlugiej juz notki. notki ktora rozprawiala o tym jak bardzo nienawidze T. ostatnio uslyszalam ze miedzy miloscia a nienawiscia jest bardzo cienka linia. to prawda. czy go nienawidze ? sami odpowiedzcie sobie na to pytanie. nie zasluguje on jednak by w dalszym ciagu poswiecac mu tu moje wywody :)

dzisiaj znowu byla u nas ciocia. co ciekawe. oby dwie zostalysmy zranione cholernie przez facetow. nie mowie ze nasze sytuacje sa identyczne, oni byli malzenstwem z wielokrotnie wiekszym stazem. dlatego nie wyobrazam sobie nawet jak duzo wiekszy musi byc jej bol. co ciekawe jednak choc darzymy ich juz teraz tylko zlymi uczuciami zadna nie moze powiedziec niczego zlego. jakbysmy byly wdzieczne za to co przez ten czas dla nas zrobili. za to ze byli z nami. moze jeszcze powinnismy im za to podziekowac ? heh. w kazdym razie nie chce go obrazac. zachowal sie jak ostatni dupek i tego nigdy mu nie wybacze. czy go szanuje ? nie wiem. zostaly mi dla niego chyba juz tylko resztki szacunku i niech sie nimi cieszy. niech cieszy sie ze nie polecialam do jego dziewczyny opowiedziec jej jak to T. bardzo lubi lesna przyrode..no i motoryzacje rzecz jasna.

troche we mnie zlosci tego wieczoru. nie wiem czemu moze tak juz po prostu mi zostanie na mysl o nim. moze to i lepiej . chociaz jest pewnosc ze nie pobiegne za nim gdy tylko znowu napisze. o nie moi drodzy. skonczyly sie te czasy. zaczynaja sie lepsze!

hihi haha :))

0

nie wiem co to jest;> ale ciagle mi siedzi w glowie : hihi haha ;) zgłupialam do reszty juz chyba :) ale tak to jest, bo ponoc zakochani widza słonie ;) a teraz świętuje, odpoczywam :) czyli tak jak powinno byc ;) zjadlam chyba 3/4 tortu ;) ale co mi tam :> martwic sie bede po swietach :) ale ale ?? jeszcze w swieta widze sie z M. :)))) jedziemy w drugi dzien swiat nad morze ;)) hihi haha ;) jedyne co mi na mysl przychodzi :D zadzwonil wczoraj ;> jakiez bylo moje zdziwienie kiedy zobaczylam ze to on :) nad morze jedziemy z jego znajomymi :) moze troche wolalabym sama z nim ;> no ale biore co daja ;)

wczoraj mielismy goscia. siostre mojego ojca. jakis czas temu mozna powiedziec bylysmy w tej samej sytuacji. rok temu zostawil ja maz. po ok. 30 latach malzenstwa. odszedl do innych. strasznie to przezyla. cale zycie byla wlasciwie uzalezniona od niego. wszystkimi sprawami zajmowal sie on. a teraz zostala sama. z dala od rodziny. mimo to jestem pelna podziwu. wczoraj widzisiaj kobiete ktorej juz zycie niczym nie zniszczy. jest tancerka, wlasciwie teraz juz tylko prowadzi szkole tanca, czasami sedziuje. zawsze miala extra figure, wygladala naprawde imponujaco. teraz choc miala super figure schudla jeszcze bardziej. ale to przez prace. postanowila zajac sie nia jak tylko bedzie mogla. pracuje ile tylko sie da. teraz jest silna kobieta. pracuje bo chce byc niezalezna. radzi sobie. moze psychicznie jeszcze nie do konca. ale stanela na nogach. szkoda ze ja tego nie potrafilam. lubie z nia rozmawiac. to dziwne ale czuje ze duzo nas laczy. wprawdzie 4 lata to nie 30 ale uraz mysle ze podobny.

trzymam kciuki zeby jej sie udalo. tak do konca. zeby w koncu byla szczesliwa.

who knows..I ?

0

chyba zaczynam sie domyslac o co w tym wszystkim tak naprawde chodzi. jestesmy na etapie w sumie nawet nie wiem jakim. wiem jedno – jeszcze nie na etapie pary. stalo sie co sie stalo ;> no tak czasem bywa. uznajmy to za poalkoholowe emocje :) nie zaluje tego ;> co to to nie ;P jesli jednak chodzi o dalsze rozegranie sprawy. maja sie one jeszcze kolezensko. czy cos z tego bedzie ? nie wiem. nie moge powiedziec ze tak. bo nie jestem nim. ale tak mysle ;) co jest pewnie dobre w tej sytuacji to to ze wszystko idzie powoli spokojnie. znamy sie wlasciwie dopiero miesiac. bylam juz w zwiazkach ktore rozpoczynaly sie tej samej nocy co cala znajomosc. nie przetrwały one jednak wiecej niz 3 miesiace. dlatego chcialabym zeby teraz bylo inaczej. abysmy sie poznali lepiej i sami w pewnym momencie doszli do tego ze chcemy byc razem. nic na sile. zadnego pospiechu. wyczekiwania na wiadomosc, tel czy cos takiego. ja zyje swoim zyciem – on swoim. pozostaje tylko czekac na to az te drogi sie zlacza juz na dluzej :))

michal stwierdzil ze jestem ultrakatolicka ;) czy ultra to nie wiem , ale katolicka na pewno :) w kazdym razie raczej nie praktykuje pacierza codziennie rano i wieczorem. u mnie jest to rodzaj rozmowy z Tym na górze – wieczorem tak przed snem. do tej pory prosilam Go głównie o załatwienie jednej sprawy – chciałam zapomniec o Tomku. i o to prosilam codziennie. aby zniknal z mojego zycia raz  na zawsze. teraz jest inaczej. nie prosze juz o znikniecie T. prosze o zakochanie sie w M ;) jeszcze sie nie zakochałam – tak szybko to to sie chyba u mnie nie dzieje ;) w kazdym razie na pewno jestem pod duzym wrazeniem jego osoby. jest to czlowiek z ktorym chcialabym byc. swietnie sie dogadujemy, bardzo lubie z nim spedzac czas. chcialabym w kims takim sie po prostu zakochac. dlatego od jakiegos czasu zmienilam prosbe ;) a moze tak naprawde jej nie zmienilam tylko zastapilam nowa ? w koncu znikniecie T. chyba wymodliłam.. mam nadzieje ze dobry efekt bedzie rowniez w tym przypadku :))

a razem ze swietami – bla bla bla pierwszymi samej , tym razem Wielkanocnymi , juz nie jestem sama. moze inaczej. sama ale nie samotna. i nie zamierzam ich bojkotowac. nie wyobrazam sobie tych swiat bez bycia w Kosciele. a tam dzieje sie tyle magicznych rzeczy ze czlowiek calkowicie inaczej patrzy na swoje zycie. dlatego przy cudnie dopisujacej pogodzie przezyje te swieta najpiekniej jak potrafie ;))

i tego rowniez Wam zycze ;*

??

1

a ja juz sama nic nie rozumiem. nic a nic. weekend minal w bardzo milym towarzystwie. moze i nie do konca pokazalam sie z tej dobrej strony, no alee..a teraz to juz sama nie wiem co mam myslec. jest wtorek wieczor, a w komorce cisza. i ja pierdole ja pierdole. wiem ze niektore rzeczy nie powinny sie wydarzyc, ale chyba nie moge juz na nie poradzic, czasu nie cofne.

i dupa. bo nie wiem na czym stoje. kurwa mac chcialo byc sie rzec.

i znowu to czekanie. zadzwoni, nie zadzwoni, zadzwoni, nie zadzwoni..

moja podswiadomosc zaczyna sie gubić w tym wszystkim..:|

My back is turned on you..

0

witam Cie drogi pamietniczku. witam Cie rok po tym jak zawalił mi się caly swiat. jak myslalam ze nic mnie juz dobrego nie spotka. byl to bardzo burzliwy rok. pelen smutku, łez i bólu. przeleciał mi przez palce jak burza..ten rok jest dla mnie wyjety z zycia. nie spotkalo mnie w nim nic co moglo by poprawic moj stan emocjonalny. wszystko ciagnelo sie za mnie jeszcze do niedawna. jeszcze dwa tygodnie temu potrafilam plakac z tego co bylo kiedys. teraz ? teraz obudzilam sie dzisiaj, rok po tym rozstaniu. obudzilam sie majac gdzies to co bylo.obudzilam sie cieszac sie ze mam tak wspaniałych przyjacioł koło siebie. dziewczyny stanely na wysokosci zadania odciagajac mnie od tych zlych mysli przez calutki rok. i choc dalej zdarza mi sie opowiadac o nim jakies tam glupoty. wiem ze nie robie tego z tesknoty cz nie wiem tam czego. robie to bo po prostu przypominam to sobie. tak sie stalo ze mam dobra pamiec. i nic na to n ie poradze, ze bede to jeszcze wszystko jakis czas pamietac. ale nie wzrusza mnie to juz tak. dlaczego ? bo jestem szczesliwa. jestem na etapie ktory prowadzi mnie do samych dobrych rzeczy :) wszystko rozwija sie po mojej mysli :) jedziemy z M. w niedziele za miasto – do Cedyni :) podobno jest tam co zwiedzac ;P no skoro jeeest ;P to trzeba jechac ;) a w sobote na impreze do jego znajomych :) i problem ktory jeszcze nie tak dawno bardzo chcialam miec – mianowicie w co sie ubrac na randke, teraz mnie przerasta ;> alee ;)) daje rade;] wszystko dzeje sie powoli, tak jak powinno. a ja mam gdzies wszystkie Tomki i Ale. dzisiaj mam to juz gleboko gdzies. niech sie dzieje co chce ;) jest tak mi dobrze;))

rok. coz to jest. kolejny bedzie sto razy fajniejszy niz ten ostatni. a kto wie ! pewnie nawet i lepszy niz poprzednie 4 ! ;) ha !:D


  • RSS