dlaczego to wszystko musi byc takie pojebane. wszystko sie sypie. doslownie wszystko.

widzialam M. i znowu wszystko wrocilo. doszlo do mnie znowu jaka bylam idiotka ze mu zaufalam. jaka bylam glupia. po kilku tygodniach znajomosci traktowalam go jak nie wiem kogo. czego ja sie po nim spodziewalam ? bynajmniej nie tego co mi zrobil. a teraz tylko zaluje ze nagle nie skrecilam w lewo jak przejezdzal kolo mnie.. kurwa mac! po chuj to wraca do mnie jak jakis pierdolony bumerang. zniknij czlowieku z mojego zycia. pojawiles sie w nim nagle, zniknij rownie szybko. ale raz na zawsze !

w domu tez wszystko sie sypie. ja pierdole. jak sie czegos nie moze dotrzymac to sie tego nie obiecuje. po chuj to wszystko. dwa tygodnie spokoju a pozniej znowu to samo. i tylko ja znowu okazalam sie idiotka. co ja sobie myslalam ? ze wszystko bedzie pieknie ladnie ? ze rodzina znowu bedzie szczesliwa? chuj , nie szczeliwa. mam dosc gierek. dosc bycia ta naiwna ktora nabierze sie na wszystko.

ja pierdole. dość!