made-in-maddie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2009

Hormon.

0

Stało się coś co nigdy w życiu mi sie nie przydarzylo. Poznalam kogos na imprezie. Co wiecej byla to impreza w Hormonie. Nigdy za tym klubem nie przepadalam, glownie ze wzgledu na wielka chmure dymu papierosowego w ktora wchodzi sie od razu po przekroczeniu progu klubu. Jednak wczoraj przekonalam sie do tego klubu calkowicie. Rewelacyjna muzyka no i ludzie ;)))

Co do ludzi. Juz gdzies na poczatku imprezy upatrzylam sobie pewnego chlopaka, zagadal do mnie w kolejce po piwo :) tak wiem ! ;) niestety na dluzsza konwersacje nie bylo mozliwosci, gdyz po chwili przyszla do nas jego kolezanka no i raczek wrocila z piwem. Pozniej jeszcze widzialam go w drodze na parkiet, usmiechnelam sie do niego a on sie przywital. pozniej pare razy jeszcze widzialam go jeszcze w kolejce do baru, jednak bez wiekszych rewelacji. no i w koncu gdy tanczylam na parkiecie z dziewczynami, nagle z oddali pokazal sie on :D wypatrzyl mnie, co bylo nie lada wyczynem bo tanczylysmy w szarym kacie parkietu :) w kazdym razie podszedl, zaczelismy tanczyc, pozniej troche sie wyglupiac, on zaczal mnie rozsmieszac i tak nawzajem. potanczylismy troche a pozniej zaprosil mnie do baru :) na wode ! ;) pogadalismy troche, pozartowalismy wlasciwie w wiekszosci. wszystko bylo pieknie ladnie, dopoki nie dowiedzialam sie ze na stale mieszka w Anglii. w tej samej chwili zdalam sobie sprawe ze z tego po prostu nic nie bedzie. mowil ze wpadl do Polski na kilka dni odwiedzic rodzine i znajomych. jak sie okazalo przyjechal dopiero wczoraj, poprosil mnie wiec czy moglabym mu towarzyszyc w wedrowce po szczecinie. wlasciwie nie mialam nic do stracenia wobec tego zgodzilam sie ;) pogadalimsy jeszcze troche a pozniej poszlismy tanczyc :) juz powiedzmy w bardziej przytulonej pozycji :) az w koncu mnie pocalowal :) pobawilismy sie tak do rana, o 5 skonczyla sie impreza. powiedzial ze zadzwoni jak sie obudzi :) i tak tez sie stalo :) dzisiaj bylismy razem na spacerze ;) bylo hm.. na poczatku fajnie ;) pozniej on z braku kawy ktora mu obiecalam widac bylo juz ledwo sie na nogach trzymal :) to w drodze powrotnej wstapilismy na kawe ;) no i sie obudzil :) i znow bylo tak jak wczoraj :) kazde sobie docinalo zaczelismy sie smiac, zartowac. doszlimsy do zamku bo tam zostawilam auto a pozniej go odwiozlam :) szkoda chlopaka zeby takse na prawobrzeze mial brac :) w samochodzie rowniez bylo milo, w pewnym momencie byl nawet plan zeby jechac prosto nad morze ;) jednak umowil sie juz z kuzynem do ktorego wlasciwie przyjechal specjalnie do Polski. tak wiec pozegnalismy sie :) czy bez zalu? nie wiem. szkoda tak fajnej znajomosci. jednak juz od wczoraj zdawalam sobie sprawe z tego ze nic nie bedzie moglo sie wydarzyc miedzy nami. kto wie, moze jeszcze sie odezwie, w koncu jeszcze pare dni bedzie w Polsce, ale nie nastawiam sie na to. traktuje to wszystko z przymruzeniem oka. jaka fajna przygode weekendu :) nie mniej jednak chcialabym wlasnie tak poznac chlopaka, naturalnie, przede wszystkim osobiscie. a co najwazniejsze fajna historia dla wnukow :’ Twojego dziadka poznalam w kolejce do baru’ :)

zaczynam wierzyc ze moj los sie w koncu moze odmienic ;) trzeba tylko czesciej odwiedzac hormona ;D

walka z nałogiem.

0

zrywam z nałogiem. chyba tak to można nazwać i chyba od razu wiadomo o co chodzi. nie chce sie tu rozpisywac jak to bede sobie super dawac rade, jak to zapomne o wszystkim. nie. bo nie wiem jak to bedzie. wiem jedno. doloze wszelkich staran zeby w koncu zamknac ten rozdzial mojego zycia. i szczerze sobie zycze aby mi sie to udalo.

to na tyle dzisiaj drogi pamietniczku. wspieraj mnie bo bardzo tego wsparcia teraz bede potrzebowac.

ja wiedziałam, że tak będzie…

0

wrocilam. musze chyba sama przed soba zrozumiec pare kwestii. najwazniejsza z nich to ta, ze T. od dawna juz nie powinien byc w moim zyciu, a skoro jeszcze go z niego nie wyrzucilam musze to zrobic jak najszybciej. nie wiem jak mam zamiar to zrobic. nie mam pojecia.

to byl dziwny tydzien. wiele wspomnien. nie wiedzialam nawet ze az tak wiele. nie potrafie zapomniec tego co tam sie wydarzylo. malo tego ze byl to ten sam osrodek. byl to ten sam pokoj. ten sam w ktorym chowalam go pod koldra aby mogl zostac na noc, ten sam w ktorym o 4 nad ranem ogladalismy gwiazdy, ten sam w ktorym toczylismy rozmowy o wszystkim i o niczym, byle tylko rozmawiac, ten sam w ktorym moje a pewnie wtedy i jego zycie zmienilo sie o 180 stopni. to wszystko nagle pokazalo sie tak jasno. te same miejsca te same obrazy przed oczami, rozne sytuacje, zachowania. nigdy tego nie zapomne.

musze jednac zapomniec o nim. musze poradzic sobie z tym co siedzi we mnie. z tym co teskni za nim.

upic sie na smutno. porazka. plakac za bylym po poltora roku od rozstania ? jeszcze wieksza porazka.

czas z tym skonczyc panno Anno.

czas zabic to wszystko w sobie.

Zakopane.

0

Juz za kilka dni. Jedziemy ze znajomymi do zakopanego. Co lepsze, jedziemy do tego pensjonatu, w ktorym pare lat temu bylismy na wycieczce szkolnej. Wycieczce podczas ktorej zmienilo sie moje zycie o 180 stopni. Wycieczce na ktorej wszystko sie zaczelo. Jest mi cholernie ciezko. Jest mi cholernie ciezko wiedzac ze to wszystko odeszlo juz naprawde. Odeszlo i nigdy nie wroci. Nie wroci na stale. Po czesci wraca co jakis czas. Ale nie o to chodzi. Nie tego chce.

Jesli teraz dostane ten sam pokoj w ktorym bylam z nim czesciej to chyba sie rozplacze. To co tam sie zdarzylo. Czas tam spedzony razem. Jakie to zalosne. Nie daje sobie z tym rady. Pamietam to wszystko tak bardzo dobrze. Tak dobrze pamietam wszystko co mialo tam miejsce. Wspolnie spedzane wieczory, chodzenie w jednej pizamie, rozmowy o wszystkim i o niczym, oblewanie sie piwem. I ta ostatnia noc. Noc w ktorej tak wiele sie zmienilo. Nie. Nie Przespalismy sie wtedy ze soba. To mialo miejsce jakis czas pozniej. Ale tej nocy dowiedzialam sie ze nie tylko ja mam cos do niego, ale takze i on do mnie. Dowiedzialam sie ze chcial sprobowac ze mna byc. Od tej nocy wszystko sie zaczelo. Moje zycie sie zmienilo. I gdyby ktos mi powiedzial wtedy ze za 4 lata ono znowu sie zmieni, tylko ze w druga strone, nie uwierzylabym. Dlaczego? Bo bylam wtedy najszczesliwsza osoba na swiecie. Moglam przenosic gory. Nic nie moglo sprawic ze byloby mi zle. Bo mialam wtedy jego obok. Pamietam wszystko jakby to bylo dzis. Pamietam jak poszlismy z klasa na strongmenow. Ja z kilkoma osobami dostalam sie na trubuny. On nie. Ale widzial mnie z daleka. A pewnej chwili dostalam sms: „Czemu jestes taka smutna Aniu ?”. Chyba nigdy tego nie zapomne. Czy bylam smutna ? Nie ma takiej mozliwosci. Nie bylo takiej mozliwosci. Czy gdybym wtedy wiedziala ze za 4 lata sie rozejdziemy, podjelabym sie tego ? Sprobowalabym z nim wtedy byc ? Nie mam pojecia. Mysle jednak ze tak, moze gdybym to wiedziala probowalabym cos zmienic, sprawic bysmy byli szczesliwsi. Te 4 lata. Bylo co bylo, raz lepiej raz gorzej. Ale te 4 byly najszczesliwszymi latami w moim zyciu. I za nic w swiecie nie zrezygnowalabym z nich.

A teraz musze byc szczesliwa. Juz bez niego. Musze sobie radzic juz bez niego. A to jest tak cholernie trudne! I chyba niemozliwe do wykonania..

0

Ile razy znajdę klucz do szczęścia to zawsze ktoś wymieni zamek…

z g u b i ł a m s i ę .

0

gdzie jestem ? nie wiem. kim jestem ? na to pytanie tym bardziej nie znam odpowiedzi.

nie wiem co jest. tkwie tu calkowicie niepotrzebna. tak jakbym w ogole nie istniala. nie wiem co sie dzieje. zaczynam zanikac. zaczynam myslec ze w ogole nic o sobie nie wiem. nie znam siebie samej. i chyba nikt mnie nie zna. przez pewien czas znal mnie T. znal mnie jak nikt inny.

ile bym dala zeby cofnac sie o 3 lata. wrocic do Irlandii do tego zycia jakie tam bylo. bylo mi dobrze. tak bardzo bylo mi dobrze. tam znal mnie tylko on. tylko on widzial co dzieje sie ze mna. teraz juz tego nie ma. kontaktujemy sie rzadko. a chwila rozmowy to juz nie jest to samo. nie mam mu za zle. glupota bylo obiecywanie sobie przyjazn po rozstaniu. spotkania raz w tygodniu ? anka, zapomnij! a on byl po prostu jedyna osoba naprawde mi bliska. znal mnie jak nikt inny. szanuje go teraz. nie ma obowiazku zajmowac sie swoja byla dziewczyna. nie o to w tym chodzi. rozmowa nic by i tak pewnie u mnie nie zmienila. bo wciaz staram sie pokazac przed nim jak to mi sie ulozylo w zyciu po rozstaniu. to jest chore. ale to prawda. przed nim udaje niebywale szczesliwa. taka ktora nie potrzebuje byc z nikim. taka ktora udaje ze zycie jest piekne latwe i przyjemne. nie jest. ale nie umiem inaczej. nie potrafie spojrzec mu w oczy i powiedziec ze czasem za nim tesknie, za tym co bylo miedzy nami. nie wiem czy znajde druga osobe z ktora bede tak samo szczera jak bylam z nim gdy bylismy razem. bo gdy zwiazek ten sie skonczyl – i on dolaczyl do osob przed ktorymi udaje. chyba powinnam zmienic studia. bo udawanie kogos kim nie jestem idzie mi zajebiscie dobrze.


  • RSS