i tak juz mija drugi dzien swiat. nie powiem – baaardzo zaskakujacych. ostatnio ciagle myslalam o M. nie wiem czemu, tak jakos chodzil mi po glowie. zastanawialam sie jaka bylibysmy para. co najlepsze probowalam sobie siebie wyobrazic teraz z nimi dwoma – T i M. i szczerze? z T. to juz nie byloby to samo. zwlaszcza ze wiem co on teraz wyrabia ze tak powiem. z M. to co innego. wyobrazalam sobie nas przytulonych w jakiejs sytuacji i baardzo mi sie to podobalo. i tak mi chodzil ostatnio po glowie i chodzil, ze wczoraj wieczorem ku mojemu wielkiemu zdziwieniu odezwal sie do mnie na gg. Św. Mikołaj w moim domu mniej by mnie zaskoczył niz on. naprawde, myslalam ze zle widze. okazalo sie ze ja tez jemu po glowie chodzilam, postanowil sie wiec odezwac i przeprosic za to jak mnie potraktowal. postanowilam dac mu szanse. o ile w ogole bedzie taka koniecznosc. bo nie nastawiam sie na nic. w sumie gadalismy caly wieczor, napisal ze pamieta mnie jako fajna dziewczyne i ze jeszcze pamieta gdzie mieszkam. nie wiem co z tego bedzie. nie chce znowu sie nastawiac zeby znow sie nie rozczarowac. jedno jest pewne. chcialabym tego. choc mysle ze na poczatek bedzie musial sie wykazac, jesli mu na mnie bedzie zalezalo. musze wiedziec ze on na powaznie. ale nic to. poki co fajnie ze w ogole sie odezwal ;> a co z tego bedzie zobaczymy.

poki co nie zapeszajac, chyba w koncu bo wielkim opoznieniu nadchodzi mi okres. fajnie – jest szansa ze nie bede matka dziecka z przypadku, w dodatku z takim ojcem.