made-in-maddie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2011

0
Jestem kolorem, którego nie zobaczysz.. Jestem dotykiem, którego nie poczujesz..
Z P. skończone. tak czuję i myślę, że tym razem dobrze czuję. Zaprosił mnie do siebie na kawę czwartek, ale to już nie jest to samo. Jedziemy w góry, ale czuję, że po prostu jako znajomi. Trudno. Jak Cię nie będzie, to niech Cię nie będzie..
A. się obraził na mnie. Taak, tego mi tylko brakowało. Obrażonego A. no niech to szlag trafi. To on był tym, który w złych chwilach mnie pocieszał. To on był ze mną w największych chwilach zwątpienia, kiedy go potrzebowałam. A teraz się obraził. Przeprosiłam go. Zrobiłam to raz, wiem, że przesadziłam, że mnie poniosło. Przeprosiłam. Ale więcej nie będę. Będzie chciał to się odezwie.. Proste. 
Także odleciały oby dwie sroki. Nie ma P., nie ma A. Nie to nie..
Just let it all go..you left, so am I.. 

too many tears..

0

hormony szaleją we mnie jak głupie jakieś..w pracy się śmieję, przychodzę do domu i płaczę, że straciłam coś czego nawet nigdy nie miałam. wiem, że ostatnio trochę zachowywałam się dziwnie. wczoraj chyba jednak przesadziłam. 

pokłóciłam się z A. rozmawialiśmy o tym czym dla niego były nasze spotkania, on nie chciał powiedzieć, co dla mnie było dziwne. mam prawo wiedzieć, w końcu sama w tym uczestniczyłam. ale on za nic nie chciał powiedzieć, a jeszcze wkurzył się, gdy powiedziałam, że tylko mnie zaliczył. w każdym razie powiedziałam pare słów za dużo. dopiero po rozmowie doszło do mnie, że przesadziłam. że ta cała sytuacja między nami dla niego też nie jest łatwa. ech..
a ostatnio rozmwialiśmy o tym, że chętnie wyprowadziłabym się już z domu. najpierw zaproponował mi, że przecież mogę zamieszkać z Iwką. teoretycznie jest to jakieś wyjście ;) kwestia druga. powiedział, że gdybym teraz mieszkała sama zamieszkałby ze mną chętnie. nie rozumiem tego zupełnie. ustalamy, że między nami nic nie ma, że do niczego nie dojdzie, jeśli razem nie będziemy. na to on wczoraj mi objawił, że przecież to się da załatwić.. nie wiem co miał na myśli. może to i moja wina. nie powiedziałam stanowczo ‚nie’. dla mojej wygody, czasem po prostu potrzebuję go obok. uwielbiam jak mnie mocno przytula, zwłaszcza, że ostatnio bardzo tego potrzebuję. sama daje sobie pozwolenie na pocałunki, nie sprzeciwiam się temu..wiem, że lepiej by było, gdyby zupełnie nic nas już nie łączyło. nie w takich kwestiach. ale nie umiem odejść od tego wszystkiego, nie umiem tego zostawić. ostatnio prawie codziennie zostajemy w pracy po pracy. nie dzieje się nic złego, rozmawiamy przy herbacie, słuchamy muzyki, przytulamy się, trochę całujemy. nic więcej. ale jest mi tak fajnie. w chwilach, gdy ostatnio nie wiem na czym stoję z P., gdy hormony szaleją we mnie okropnie, czuję, że po prostu potrzebuję go obok siebie i dlatego nie pozwalam mu odejść. wiem jednak, że jeśli sytuacja z P. się wyjaśni i zacznie nabierać innych kolorów, będę musiała z tego zrezygnować. a wtedy nie ja na tym ucierpię najbardziej, nie tylko ja..wtedy i A. poczuję, że mnie już nie ma..nie dla niego..
z P. dalej nie wiadomo..wrócił z Norwegii i pojechał dalej. odezwał się na szczęście i widzimy się poniedziałek, wtorek jakoś. w następny weekend chciałabym z nim jechać do Kołobrzegu, ale aż nie wyobrażam sobie jak go o to prosze..A. natomiast twierdzi, że skoro planujemy razem urlop w górach, to nie powinnam się martwić.. ciekawe, dlaczego właśnie on to mówi..
dziś hormony muszą szaleć w pozytywną stronę. idę z  Iwką na urodziny. będzie dobrze, to wiem na pewno. i mimo, że bawimy się w Baili – trudno :) dziś nie liczy się miejsce a towarzystwo :) może uda się zapomnieć o całym otaczającym mnie świecie..

pozwolę Ci zaraz odejść…

0

od lipca był spokój, żadnych łez, żadnych trosk z tym związanych.. był spokój, ja byłam spokojniejsza, takie rzeczy mnie nie dotyczyły. do tej pory. dziś znowu siedzę, a łzy lecą same tak po prostu..nie umiem przestać myśleć, że to może być koniec. koniec czegoś co nie miało nawet początku.dlaczego sie przywiazalam ? dlaczego znowu to zrobilam ? staralam sie miec dystans, staralam sie podchodzic do tego na chlodno, tak aby mi nie zalezalo za bardzo na poczatku. a teraz gdy wszystko nabrało dla mnie znaczenia, gdy zaczelo mi zalezec, czuje ze z jego strony juz nie jest to samo.

boje sie, ze cos co mialo byc szanse fajnie juz takie nie bedzie. najbardziej boje sie jednak tego, że odbije sie to wlasnie na mnie. kolejnej porazki nie zniose. nie poradze sobie z tym. bo ile mozna? ile mozna plakac? miec dosc swiata i przede wszystkim siebie ? bo to chyba ze mna jest jednak cos nie tak, skoro za kazdym razem mi nie wychodzi. obawiam sie ze latwo nie pojdzie. nie jestem zakochana, jeszcze nie. ale boje sie ze kolejna porazka nie przejdzie obok mnie obojetnie. a ja po prostu bede miec dosc wszystkiego. 
A. staje na wysokosci zadania. spotykamy sie czesto po pracy. po prostu porozmawiac, wypic razem herbate, pobyc ze soba. jest naprawde fajnym kumplem. calujacym mnie czasem, ale kumplem. wiem ze miedzy nami nie moze nic byc. nie ze wzgledu na P. ze wzgledu na to co powiedzialam mu, na to czego oczekuje, a czego on nie moze mi dac. nie chce znowu byc w sytuacji prawdopodobienstwa ciazy i martwienia sie czy jednak zostawi swoja dziewczyne czy nie. ja chce zwiazku. normalnego doroslego odpowiedzialnego zwiazku. a jesli on nie moze mi tego dac, to nie mozemy sie spotykac. i nie chce rzucac slow na wiatr, ze mowie jedno, a gdy cos mi nie wyjdzie to wracam do niego i dziekuje ze jest. 
dlaczego zycie po raz kolejny kopie mnie w tyłek. dlaczego znowu pozwala mi upaść i kopie dalej. dlaczego ? za słaba jestem..ledwo podnosząc się po jednej porażce ponoszę drugą..nie radzę sobie..

there’s no possibility..

1
Bo jak facetowi zależy to chociażby skały srały, a mury pękały to znajdzie czas by się z Tobą skontaktowac i spotkac..

2

zdzira.

:(

0

ja pierdole. dlaczego kurwa znowu to samo ? 

i jest koniec. koniec z P. i dziekuje bardzo. bylo milo. amen. 

:D

0

jak miło o 19 leżeć sobie już w łóżeczku z serialem do obejrzenia ;) P. nie ma, więc korzystam z wolnych popołudni i odpoczywam po pracy :) a że kawy nie pijam ostatnio to szybko mnie do tego łóżka goni..;) a dziś to chyba wyjątkowo szybko zasnę. Asia i Dolores postanowiły popracować dłużej dzisiaj to i ja skorzystałam z okazji i nadrobiłam zaległości, przy okazji pomagając też Iwce ;) zaległości nadrobione, tylko szkoda, że jak człowiek naprawdę zostaje po godzinach, aby pracować to się go posądza o siedzenie we wnęce :P pracowałam grzecznie przy biureczku ! bez A.:P 

co do A. to chyba się przyjaźnimy. no dobra, przyjaźń to za duże słowo. ale kumplujemy się ;) tak fajnie ;) zaszył się ostatnio w konferencji bo tam cisza i wymyślił akcję „lubię Cię” w ramach ktorej mialam zrobic mu kawy ;) przytargalam sie do niego tez ze swoim trunkiem i posiedzielismy chwile ;) takie 10 minut relaksu bardzo jest potrzebne. i nie mowie o siedzeniu w kuchni, bo tam tez glosno. w ciszy z fajna cichutka muzyczka i w miłym towarzystwie ;) nie, nic sie nie wydarzylo i nic juz sie nie wydarzy. w poniedziałek dostalam jedynie walentynkowe buziaki i na tym poprzestalismy nasze schadzki :) 
a jesli o walentynkowych buziakach mowa, to warto tez wspomniec o P. w walentynki, ktorych i w tym roku nie dane mi bylo obchodzic poszlam spac szybko. za to jak rano wstalam mialam mila niespodzianke ;) po sprawdzeniu poczty, okazalo się ze P. zostawil mi wiadomosc ;) wprawdzie tuz po polnocy i byl juz 15-ty lutego, ale napisal ze dopiero wrocil do domu i chcial przesłać mi walentynkowego buziaka ;) radosc moja byla ogromna i nic juz nie zepsulo tego dnia :) radosc tym wieksza, iz nie wiem tak naprawde co miedzy nami jest, co nas łączy itp. a dowiedziec sie tego bede mogla dopiero po jego powrocie, kiedy to bedziemy mieli szanse w koncu pobyc troche wiecej sami no i oczywiscie porozmawiac ;) mysle jednak ze wszystko jest na dobrej drodze ;) motylki takie malutkie fruwaja sobie, a ja tesknie za nim :) ale to dobrze, to znaczy ze zaczyna mi zalezec, mimo jednak ciagle malego dystansu do tego wszystkiego :) bedzie dobrze, chce w to wierzyc ;) 
a dzis z racji wspolnie jedzonych posiłków z Iwką weszłysmy na temat byłych facetow ;) kazda opowiedziala co ciekawsze historie ;) i chyba Iwka jest osoba u nas z ktora mam najlepszy kontakt, mimo iz siedzimy biurko w biurko dzis pisalysmy na gg ;> wariatki jak nic ;) ale pozytywne ;) lubimy sie bardzo, tak mysle przynajmniej :P w kazdym razie zaprosila mnie na urodziny swojej kolezanki wobec czego 26-tego szalejemy z Iwka w klubie ;) P. ma akurat ten weekend zajęty, takze bez wyrzutow sumienia pojde sie wytanczyc, chetnie tym razem gdzie indziej niz do H. 
H. juz mi troche zbrzydł..nie powiem, pojscie tam wieksza ekipa jest oczywiscie wspaniala opcja, bo zawsze wtedy muzyka dopisze i miejscowka i klimat, wtedy jest super. ale juz takie wyjscia bo wyjscia, na krotko to jakos nie przemawiaja do mnie, ludzie niby fajni, ale czasem przyjda tacy ze szkoda gadac. w kazdym razie co mnie tam trzyma to na pewno barman – zajebiscie przystojny, wysoki barman :) jest wcieleniem mojego ideału. po prostu boski :) nie powiem, bardzo przypomina mi K. ;) ale nigdzie nie zaprzeczałam ze K. mi sie podoba, takze na jedno wychodzi :) 
okeyos bąbelki :) notka, w środku tygodnia na specjalnie życzenie dobiegła końca ;) czas obejrzec cos na dobranoc i powiedziec spaciulki :) si ja dziubaski :) 

tysiąc lat za jeden rok bez dni..

0
każdy dzień i każda noc niesie nową wiarę, nową moc..:) 
jest pięknie ;) myślę, że jest pięknie ;) motylki wróciły :) wróciły i rozszalały się w brzuchu :) z P. w końcu mogłam się wczoraj na spokojnie zobaczyć :) przyjechał po mnie jeszcze przed urodzinami i pojechaliśmy do niego :) mieliśmy wprawdzie ogladać film, ale czasu jakoś za dużo nie było więc poprzestaliśmy na kawie i rozmowie ;) 
a dziś P. wylatuje do Norwegii, pokazywał mi co ma tam w planach i już się nie mogę doczekać, aż wróci :) a po przyjeździe wypijemy w końcu tą tequile z robakiem za jego zdane egzaminy ;) wprawdzie jeszcze nie koniec egzaminów, ale najgorsze już za nim :) także teraz 10 dni bez P. za to z Dr Dukanem ;P czas troche zadbac o siebie, w koncu mam dla kogo :) wiem ze powinnam to zrobic dla siebie, ale jesli mam mozliwosci, a tym bardziej checi zrobic to dla kogos, to czy coś jest w tym złego ?;) wazne, aby osiagnac cel. a cel tym razem nie jest daleko ode mnie ;) spodziewalam sie wyniku duzo gorszego na wadze, wiec albo waga nie dziala tak jak powinna albo faktycznie nie jest zle. ale tym lepiej ;) szybciej pojdzie;) 
a wczoraj były urodziny Artka ;) i całe hormonowe towarzystwo spotkanie w jednym miejscu, co dziwne nie w hormonie a w Retro! ;) lokal przyjemny choć mały, ale za to towarzystwo dopisało i impreza byla bardzo udana. zawsze byłam ciekawa jak smakują ciastka z marihuaną i w końcu miałam okazje się przekonać ;) kolega upiekł murzynka ;) całkiem smaczny, tylko trochę gorzki no i posmak został w ustach jak po paleniu ;) ale na faze jedno ciastko to za mało, więc zjadłam tylko w celu sprawdzenia ;) 
P. niestety nie mógł iść ze mną. wypadł mu wyjazd do domu pilny, więc miał mnie tam odwiedzić tylko w trakcie, no ale i to nie wyszło, także odwiózł tylko mnie na impreze i resztę wieczoru spędziłam już bez niego :( szkoda..
z A. wszystko zakończone. ustaliliśmy, że spotykać się nie będziemy. ja powiedziałam mu czego na chwilę obecną oczekuję od faceta, z którym się spotykam. powiedziałam mu, że nie chcę związku bez zobowiązań, że to nie dla mnie, bo za szybko się przywiązuję i tym razem chcę być mądrzejsza. i wiecie co ? tym razem to ja jestem mądrzejsza. tym razem to ja wygrałam. zostawiłam to, zanim jeszcze miało szanse się rozwinąć, co oznacza, że nie będę kolejny raz cierpieć przez faceta. fajnie mieć możliwość wyboru. fajnie podejmować dobre decyzje. 
a jeśli już o dobrych decyzjach mowa.. myślę, że P. jest właśnie tą dobrą decyzją. myślę, że będę z nim szczęśliwa ;) a wszystkie problemy, małe czy większe, które miały wcześniej miejsce poprostu przestaną istnieć. przyćmi je wszystko inne..;) 

kochać całym sercem..

0
i jeszcze jedno..życie mi się chyba w końcu układa! :) trochę musiało mi dać po dupie, abym zrozumiała niektóre rzeczy, to co ma sens, a co nie, to co jest ważne, a co nie, to o co muszę walczyć, a o co nie. doświadczyłam sporo przez te trzy ostatnie lata, ale jak to mówią, co nas nie zabije to nas wzmocni i tak właśnie się teraz czuję. silniejsza. i tak będę szła przez życie, wiedząc czego chcę i czego mogę od niego oczekiwać. i będę zajebiście szczęśliwa. obiecuję to wam. 

if I only could..

0

czy to mozliwe, aby dwie zupelnie inne osoby, wzbudzały u mnie podobne emocje ? czy moga mnie fascynowac dwie osoby w tym samym czasie ?

to dziwne, ale zarowno podczas rozmowy z A. jak i z P. moje emocje są podobne..oboje wzbudzaja we mnie cos intygujacego, choc tak naprawde kazdy w rozny sposob. 
myslalam ze P. troche mi przeszedł. ze motylki odleciały, że cos ucieklo.. no to chyba nie ucieklo :) nie widzielismy sie wprawdzie w ten weekend bo jutro zaczynaja mu sie dwa dni egzaminow i wybralismy opcje ze jednak pouczy sie beze mnie ;) w kazdym razie dzwoni codziennie i pisze, a dzisiaj znowu cos przyfrunelo do mnie ;) w kazdym razie widzimy sie we wtorek prawdopodobnie, a ja juz nie moge sie doczekac :) szkoda tylko ze w sobote leci do Norwegii do znajomych na 10 dni, no ale chyba dam rade ;) a w piatek idziemy razem na urodziny mojego kolegi na chwile a potem P. ma jakies plany dla nas ;) nie jestem przyzwyczajona do takiego ‚innego’ traktowania mnie..i bynajmniej nie mam tu nic zlego na mysli. tylko ze wczesniej nikt nie zabieral mnie na kolacje do restauracji ani na koncert..dlatego troche ciezko mi sie do tego przyzwyczaic, choc nie powiem – jest to bardzo mile ;) i mysle ze mimo tego iz troche roznimy sie to jednak mamy ze soba duzo wspolnego mimo duzej roznicy wieku. zreszta dupa tam wiek – to juz nie jest wazne. teraz to nie ma znaczenia najmniejszego. zarowno P. jak i A. są ode mnie duzo starsi i bynajmniej dogaduje sie z nimi swietnie ;) 
no wlasnie..A. :) trwa akcja ‚zapomniec o sobie’ razem podjelismy ta decyzje. ze tak bedzie dla mnie najlepiej. czy akcja sie sprawdza ? nie ;) przynajmniej srednio nam to wychodzi..wyszlo w czwartek, kiedy nie odzywalismy sie do siebie caly jeden dzien :) natomiast piatek..wygladal juz tak samo jak wczesniej :) poszlismy razem na zakupy, na obiad, spedzilismy troche czasu na schodach do firmy [;P]..caly weekend ja spedzam w domu, wiec on po pracy caly czas ze mna rozmawia, i wczoraj i dzis :) rozmawiamy o wszystkim i o niczym, o nas, o dziecku ktore mialo by sie urodzic, o tym kiedy wroca do domu moi rodzice ;) po prostu o wszystkim :) i jest fajnie, fajnie tak z nim rozmawiac, choc czasem trudno z nim wytrzymac w czasie tych rozmow, no ale na ogół jest w porzadku :) i lubie go, bardzo go lubie. jest taki inny, tak bardzo dojrzały w stosunku do moich znajomych. i chcialabym zeby zostal moim przyjacielem takze po tej calej naszej historii. bardzo bym chciala. nic wiecej na chwile obecna nie jest mozliwe. akcja ‚zapomniec o sobie’ wciaz trwa, nawet jesli z marnym skutkiem. ale pocałunki to nic zlego, w koncu z P. w zwiazku jeszcze nie jestem. natomiast A. na wiecej nie ma co liczyc, a chyba nie do konca zdaje sobie z tego sprawe :) coz bede musiala wyprowadzic go z bledu :) 
no nic robaczki, ide uczyc sie dalej na test z angielskiego bo kiepsko go widze ;) eska rock mi przygrywa, A. na gadu zagaduje  - bedzie ciezko :) ale trzeba dac rade ;) see Ya :* 

  • RSS